Skok ze skały

Jestem doświadczonym skoczkiem ? mam za sobą oddanych już 238 skoków. Nie jest to może rekordowa ilość, ale dała mi ona możliwość poznania spadochroniarstwa z wielu różnych perspektyw. Mam nawet za sobą kilka zawodów (głównie skakałem na celność lądowania oraz startowałem w wielobojach), które ukończyłem z różnym rezultatem. Raz tylko udało mi się stanąć na podium! Zająłem wtedy trzecie miejsce. Ale nie o tym chciałem tutaj opowiedzieć.

To jak wielką radość daje mi skakanie można łatwo wywnioskować z tego ile oddałem skoków (dodam, że mam 36 lat), ale tylko jeden raz zdecydowałem się na to żeby spróbować BASE jumpingu. Było to wrażenie na tyle silne, że… już się chyba nigdy nie zdecyduję :) Nie dlatego, że nie dałbym sobie rady. Po prostu poziom adrenaliny tak we mnie wzrósł, że po skoku długo wymiotowałem i to po prostu z wrażenia. Taki organizm.

A teraz może szczegóły ? udałem się ze znajomymi skoczkami z klubu do Norwegii, gdzie pojechaliśmy na pierwszy punkt do skakania (szczegółów lokalizacji sobie oszczędzę ? nie o to tutaj chodzi). Wcześniej w hotelu złożyliśmy spadochrony (każdy na swój sposób) i przygotowaliśmy się do skoku. Później skok ze skały (400 m), szybkie oddalenie, otwarcie spadochronu i… lądowanie. Dokładnie tak szybko się to wszystko odbyło. Mało nóg nie połamałem taka była siła uderzenia w skałę.

Powiem tyle ? skok strasznie krótki (nie było czasu na cieszenie się lotem), adrenalina taka jak wspomniałem wyżej (więcej tego dnia skoków nie oddałem bo siedziałem w krzakach, aż zdecydowałem się wrócić do hotelu) i… dużo wydanych pieniędzy. Jeśli ktoś skacze dla radości z samego lotu to nie polecam tego sportu. Dodatkowo ktoś mniej doświadczony niż ja ryzykowałby życie.

Comments are closed.